Moja matka,została poszczuta przez psy myśliwskie a ojciec gdy się
dowiedział o ciąży matki uciekł gdzie pieprz rośnie...wychowywała mnie
do tego czasu i rzucił się na nas psy matka zginęła,a ja
uciekłem...Jestem jedynym potomkiem Alf, (Bo rodzice byli Alfami)
Nagle...Spojrzałem w kałuże...Miałem czerwone,lśniące oczy...Nie
zmieniłem tego...Zobaczyłem latającego wilka,przedstawił mi się:
-Witaj,jestem Angel a ty?
-Lo,wilk Anioł.
-Ja też...Jestem patronem...Ale nie mam swych wyznawców.
-Ale...Ja mogę nim być.
-Oczywiście,zachęcaj innych do wiary we mnie.
-Jasne...
Nagle z dali zobaczyłem waderę,poznałem że to Alfa...Podbiegłem.
-Witaj,jestem Lo a ty?
-Aria,Alfa.
-To już wiem...
-Poznałeś?
-Tak,słuchaj,masz watahę?
-Tak.
-To mogę dołączyć?
-Jasne
Potem poszliśmy zobaczyłem jakąś, młodą,śliczną wilczyce...
(Aria?Lizzie?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz