-Jak mam temu debilowi udowodnić ze jestem odpowiedzialny?!-Mówiłem do siebie
Zobaczyłem znów wilka.
Rzucił się na mnie i ugryzł w szyje,a ja go.
Walka wyglądała jakoś tak:
Potem mnie popchnął nad przepaścią i powiedział:
-Masz ostatnie życzenie?!
-Hmm..Tak,wiedz że nic nie zrobisz Lizzie.
-Co?!
-Tak!!!
Zsunąłem go w przepaść,byłem cały we krwi nie wiedziałem czy w mojej czy jego.Wilk już nie żył.
-I nic jej nie zrobisz.-Powiedziałem na pożegnanie.
Pobiegłem jeszcze po coś do jedzenia,zobaczyłem łosia.
-No świetnie.-Powiedziałem
Wbiegłem na niego,ugryzłem w szyje i zacząłem dusić,zwierzyna mi uciekała,pobiegła aż blisko jaskini Ari i Rye'go i wszyscy widzieli jaki z niego tchórz,zobaczyli tez mnie całego we krwi...
-Phh..
W końcu zadałem zwierzynie parę ciosów by się wykrwawiło i padło.Wyczułem zapach wilka.
Wbiegł na mnie.
-Ty żyjesz?!
-A myślisz ze co??Słabeuszu!
-Nic jej nie zrobisz...
-A zrobię,kochany...Tylko najpierw cie załatwię!
Ale tego nie zrobił,wziął Lizzie i przydusił.
-Jeden krok a ją zabiję!!!
-Nie zrobisz tego!!!!!!!!
Rzuciłem się na niego a Lizzie uciekła do Rye'go i Ari.
-Poświęcasz się za dziewczynę?!Hah!Nie widziałem większej głupoty!
-Miłość nie jest głupotą,tylko życiem.Nie wiem co ty se myślisz ale ja bym wlał się poświęcić za nią nisz patrzeć jak ginie...
-A co ty wiesz??-Powiedział troszkę łagodniej
-Bo gdy się zakochasz,nikt,ani nic tego nie zmieni nic na siłę...Nie ważne czy to ojciec,czy matka...Czy brat czy siostra czy Alfa czy ktoś...Najważniejsze jest to co się myśli...
Rye i Aria patrzyli na wszystko tak samo jak cała wataha.
-I nikt nie zmieni tego że ja jestem zakochany...Ja będę dalej walczyć..
Wilk zlazł ze mnie i odleciał.
(Rye?Aria?Lizzie?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz