Siedzieliśmy w jaskini i się lizaliśmy,nasza nora była koło nory Ari i Rye'go więc nas widzieli i słyszeli.
-Wiesz...Nie robiłem tego dla Alfy,w ogóle.
-Wiem...Ale większość wilków tak robi.
-No,jak bym nie musiał bym został Omegą ale takie jest prawo.
-Tak...
(Lizzie?Rye?Aria?)
środa, 30 lipca 2014
Od Furii-Przeszłość i jak dołączyłam
Cisza. Ciemność. Śmierć. Mrok. Cień. To całe moje życie... Nigdy nie
wychodzę do światła, tylko w nocy. Nigdy mi się nie wiodło... Ale
zacznijmy od początku. Kiedyś miałam Wspaniałą Watahę. Ale pewnego dnia
wszystko się zmieniło. Kiedyś byłam miła i troskliwa ale.......Około 100
lat temu wiosną moje życie stało się piekłem... Przez Furię...
(ta Historia poniżej jest na podstawie Komiksu "The Blackblood Alliance")
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wspomnienie
Podeszła do mnie Skai.
- Hej Gia (wtedy tak miałam na imię) idziesz na polowanie?
- Nie dzięki. Muszę pilnować szczeniaków Alf.
- Jak chcesz. Więcej dla mnie.
Byłam wtedy kapitanem wojowników w watasze. Zza drzewa wyszła Juko. Najstarsza córka Alf.
- Podziwiam cię Gia..Taka odpowiedzialność...
- Juko to w końcu mój obowiązek...Ciebie i twoich rówieśników też tak kiedyś pilnowałam pamiętasz?
- Tak istotnie. Ale moi rodzice chcą żebyś to ty została Alfą po ich śmierci...
- Już o tym rozmawiają?
- O tak. A raczej szepczą. Jednak dziwne jest to że zamiast wybrać na Alfę WŁASNĄ CÓRKĘ chcą przekazać to stanowisko Kapitanowi Wojowników...Godne uwagi nie? Pozbywając się ciebie i tych małych rywali rodzice będą musieli uznać Mnie za jedynego prawowitego dziedzica...
Wtedy zza drzew wyszły cztery wilki.
- Zabić ją - powiedziała Juko. Rzuciły się na mnie jednak ja z nimi walczyłam. Po jakimś czasie pokonałam wszystkich jednak Juko zniknęła.
- Juko...
Z nory dobiegały piski szczeniąt.
- ...Juko! - wskoczyłam do jaskini. Juko trzymała maluchy - Wynocha! Nie masz prawa tu przebywać!
- Dlaczego nie? To wszak moja rodzina...
- Zostaw je Natychmiast!
- Nie skrzywdzę ich...Zbytnio!
Wtedy na nią skoczyłam i odebrałam jej szczeniaka. Jednak przygniotła mnie do ziemi i młody wypadł mi z pyska.
- Imek uciekaj! - krzyknęłam do małego. Wtedy z tyłu usłyszałam piski Avie'go. Juko trzymała go za ogon.
- Którego zamierzasz uratować Gia?
Wtedy po raz pierwszy w moim życiu obudziła się we mnie moc dręcząca większą część wilków śmierci...Furia. Dudniło mi w uszach, Wizja się zamazała. Jedynym moim celem był wróg, jakbyśmy tylko my dwie były na świecie. Jednak czułam potrzebę pozostawienia Juko przy życiu, Szarpanie, gryzienie...Rozrywałam jej ciało - tylko by cierpiała. Po jakimś czasie Furia minęła a Juko była mocno ranna.
- Czekaj G-Gia...
- To całe powstanie przeciw Alfą właśnie Kosztowało cię życie Juko...Nie marnuj ostatnich tchnień na błaganie o jego oszczędzenie...
- Nie głupia...Chcę ci podziękować...
- Co?
- Za wykonanie całej brudnej roboty za mnie...
- Nie....NIE!!!!
Oślepiona Furią zamordowałam tych których miałam strzec. Kręciłam się przy ich rozszarpanych ciałkach kiedy zwaliło mnie z nóg potężne wyczerpanie. Byłam za słaba, zbyt wyniszczona by zwracać uwagę na cokolwiek innego...Nawet na ucieczkę Juko. Więc pogrążyłam się we śnie. Obudziły mnie zęby wbijające się w moje ciało...
IMEK!?? AVIE??! - I krzyk matki widzącej swój najgorszy koszmar... Wilki chciały wyciągnąć mnie z nory.
- Co? NIE! NIE ZOSTAWIĘ ICH!! - Chwyciłam Imka w zęby.
- Mamy ją Alfo! Nadal trzyma w zębach szczenię. - Powiedzieli strażnicy.
- A więc to prawda - Powiedział ze zgrozą w głosie Samiec Alfa.
- COŚ TY ZROBIŁA!!?!?!? - Krzyknęła matka Samica Alfa.
- Patrz jest Tak jak ci mówiłam Matko! Była o mnie zazdrosna! - Powiedziała do Matki Juko.
- Ja wszystko wyjaśnię! - powiedziałam do Alf.
- Gia ty nędzny potworze! MORDERCZA BESTIO! - wrzasnęła na mnie Alfa.
- I patrzcie co mi zrobiła kiedy chroniłam swoich bezbronnych braciszków...- powiedziała Juko która udawała aniołka.
Samiec Alfa wydał wojownikom rozkaz - Wilki! Zabić ją! TERAZ!! - i wtedy rzucili się na mnie wszyscy wojownicy. Błagałam ich o wytłumaczenia - Drodzy przywódcy to wszystko nie tak! - myślałam że mnie zabiją.
- DOSYĆ! - Rozległ się głos Alfy. Wojownicy mnie puścili - Zrobię to sama! - skoczyła na mnie - GIŃ PRZEKLĘTY ZDRAJCO!!!! - i wtedy wyskoczyła moja Siostra - Blood.
- Nie Blood! Zostaw ją! - Krzyknęłam ale się nie posłuchała. Złapała Alfę za szyję i rzuciła nią o drzewo.
- "Alfa" czy nie! Jeżeli jeszcze jeden kieł dotknie mojej siostry, porozrywam was na strzępy! - Wrzasnęła Blood.
- Odsuńcie się od Alfy! - powiedział Samiec Alfa. Wszystkie inne Czarno Krwiste wilki (tak się mówi na wilki śmierci) otoczyły mnie żeby mnie chronić.
- Wy Elitarni Strażnicy! - zaczął Samiec Alfa - Zabierzcie stąd te swoją Bestię! - Mówiąc to popatrzył na mnie. Z tłumu wyszła Skai.
- Chwileczkę. Dlaczego Kapitan nie dostał Szansy przedstawienia swojej wersji wydarzeń? - spytała.
- Właśnie! Dajcie jej to wyjaśnić! - Powiedział inny wilk.
- Uwolnijcie Kapitana! - powiedziała jeszcze inna wadera.
- Wy wszyscy.. - zaczęła mówić Samica Alfa podnosząc się z ziemi - Strażnicy...odejdźcie z mojej ziemi...co do ostatniego Czarno Krwistego Zdrajcy... - wtedy się podniosła - WYNOŚCIE SIĘ!!!! Tak też Zostaliśmy wygnani z Inarii (tereny tych innych wilków)...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Furia zniszczyła moje życie...Teraz ciągle żyje w mroku... Po wielu, wielu latach wędrówki rozdzieliłam się z Blood i trafiłam tutaj...Czy tutaj ktoś mnie zaakceptuje?Teraz nazywam się Night Fury...
(ta Historia poniżej jest na podstawie Komiksu "The Blackblood Alliance")
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wspomnienie
Podeszła do mnie Skai.
- Hej Gia (wtedy tak miałam na imię) idziesz na polowanie?
- Nie dzięki. Muszę pilnować szczeniaków Alf.
- Jak chcesz. Więcej dla mnie.
Byłam wtedy kapitanem wojowników w watasze. Zza drzewa wyszła Juko. Najstarsza córka Alf.
- Podziwiam cię Gia..Taka odpowiedzialność...
- Juko to w końcu mój obowiązek...Ciebie i twoich rówieśników też tak kiedyś pilnowałam pamiętasz?
- Tak istotnie. Ale moi rodzice chcą żebyś to ty została Alfą po ich śmierci...
- Już o tym rozmawiają?
- O tak. A raczej szepczą. Jednak dziwne jest to że zamiast wybrać na Alfę WŁASNĄ CÓRKĘ chcą przekazać to stanowisko Kapitanowi Wojowników...Godne uwagi nie? Pozbywając się ciebie i tych małych rywali rodzice będą musieli uznać Mnie za jedynego prawowitego dziedzica...
Wtedy zza drzew wyszły cztery wilki.
- Zabić ją - powiedziała Juko. Rzuciły się na mnie jednak ja z nimi walczyłam. Po jakimś czasie pokonałam wszystkich jednak Juko zniknęła.
- Juko...
Z nory dobiegały piski szczeniąt.
- ...Juko! - wskoczyłam do jaskini. Juko trzymała maluchy - Wynocha! Nie masz prawa tu przebywać!
- Dlaczego nie? To wszak moja rodzina...
- Zostaw je Natychmiast!
- Nie skrzywdzę ich...Zbytnio!
Wtedy na nią skoczyłam i odebrałam jej szczeniaka. Jednak przygniotła mnie do ziemi i młody wypadł mi z pyska.
- Imek uciekaj! - krzyknęłam do małego. Wtedy z tyłu usłyszałam piski Avie'go. Juko trzymała go za ogon.
- Którego zamierzasz uratować Gia?
Wtedy po raz pierwszy w moim życiu obudziła się we mnie moc dręcząca większą część wilków śmierci...Furia. Dudniło mi w uszach, Wizja się zamazała. Jedynym moim celem był wróg, jakbyśmy tylko my dwie były na świecie. Jednak czułam potrzebę pozostawienia Juko przy życiu, Szarpanie, gryzienie...Rozrywałam jej ciało - tylko by cierpiała. Po jakimś czasie Furia minęła a Juko była mocno ranna.
- Czekaj G-Gia...
- To całe powstanie przeciw Alfą właśnie Kosztowało cię życie Juko...Nie marnuj ostatnich tchnień na błaganie o jego oszczędzenie...
- Nie głupia...Chcę ci podziękować...
- Co?
- Za wykonanie całej brudnej roboty za mnie...
- Nie....NIE!!!!
Oślepiona Furią zamordowałam tych których miałam strzec. Kręciłam się przy ich rozszarpanych ciałkach kiedy zwaliło mnie z nóg potężne wyczerpanie. Byłam za słaba, zbyt wyniszczona by zwracać uwagę na cokolwiek innego...Nawet na ucieczkę Juko. Więc pogrążyłam się we śnie. Obudziły mnie zęby wbijające się w moje ciało...
IMEK!?? AVIE??! - I krzyk matki widzącej swój najgorszy koszmar... Wilki chciały wyciągnąć mnie z nory.
- Co? NIE! NIE ZOSTAWIĘ ICH!! - Chwyciłam Imka w zęby.
- Mamy ją Alfo! Nadal trzyma w zębach szczenię. - Powiedzieli strażnicy.
- A więc to prawda - Powiedział ze zgrozą w głosie Samiec Alfa.
- COŚ TY ZROBIŁA!!?!?!? - Krzyknęła matka Samica Alfa.
- Patrz jest Tak jak ci mówiłam Matko! Była o mnie zazdrosna! - Powiedziała do Matki Juko.
- Ja wszystko wyjaśnię! - powiedziałam do Alf.
- Gia ty nędzny potworze! MORDERCZA BESTIO! - wrzasnęła na mnie Alfa.
- I patrzcie co mi zrobiła kiedy chroniłam swoich bezbronnych braciszków...- powiedziała Juko która udawała aniołka.
Samiec Alfa wydał wojownikom rozkaz - Wilki! Zabić ją! TERAZ!! - i wtedy rzucili się na mnie wszyscy wojownicy. Błagałam ich o wytłumaczenia - Drodzy przywódcy to wszystko nie tak! - myślałam że mnie zabiją.
- DOSYĆ! - Rozległ się głos Alfy. Wojownicy mnie puścili - Zrobię to sama! - skoczyła na mnie - GIŃ PRZEKLĘTY ZDRAJCO!!!! - i wtedy wyskoczyła moja Siostra - Blood.
- Nie Blood! Zostaw ją! - Krzyknęłam ale się nie posłuchała. Złapała Alfę za szyję i rzuciła nią o drzewo.
- "Alfa" czy nie! Jeżeli jeszcze jeden kieł dotknie mojej siostry, porozrywam was na strzępy! - Wrzasnęła Blood.
- Odsuńcie się od Alfy! - powiedział Samiec Alfa. Wszystkie inne Czarno Krwiste wilki (tak się mówi na wilki śmierci) otoczyły mnie żeby mnie chronić.
- Wy Elitarni Strażnicy! - zaczął Samiec Alfa - Zabierzcie stąd te swoją Bestię! - Mówiąc to popatrzył na mnie. Z tłumu wyszła Skai.
- Chwileczkę. Dlaczego Kapitan nie dostał Szansy przedstawienia swojej wersji wydarzeń? - spytała.
- Właśnie! Dajcie jej to wyjaśnić! - Powiedział inny wilk.
- Uwolnijcie Kapitana! - powiedziała jeszcze inna wadera.
- Wy wszyscy.. - zaczęła mówić Samica Alfa podnosząc się z ziemi - Strażnicy...odejdźcie z mojej ziemi...co do ostatniego Czarno Krwistego Zdrajcy... - wtedy się podniosła - WYNOŚCIE SIĘ!!!! Tak też Zostaliśmy wygnani z Inarii (tereny tych innych wilków)...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Furia zniszczyła moje życie...Teraz ciągle żyje w mroku... Po wielu, wielu latach wędrówki rozdzieliłam się z Blood i trafiłam tutaj...Czy tutaj ktoś mnie zaakceptuje?Teraz nazywam się Night Fury...
Nowy!
Imię: John
Wiek:6 lat
Płeć: ,basior
Cechy charakteru:miły,towarzyski,odważny,nie śmiały,romantyczny,uroczy
Rasa: Wilk Indiański
Moce:związane z żywiołem
Wygląd: p drugiej stronie ma ślady pazurów
Bogowie: -
Zauroczenie: podoba ale ona pewnie go nie kocha...
Partner: nie ma
Potomstwo: nie ma
Stanowiska:Zwiadowcy
Inne zdjęcia:

Login: alaxd21
Witaj!
Nowa!
Imię: Night Fury (Nocna Furia) dla przyjaciół Night albo Fury.
Wiek: Przestała liczyć przy 1000 (jest nieśmiertelna)
Płeć: Wadera
Cechy charakteru: Oschła, nie przyjazna. Woli przebywać sama. Gdy ktoś ją zdenerwuje umie zabić. Jest agresywna ale jeśli kogoś polubi jest dla niego miła. Bardzo szybka i zwinna. Odważna. Urodzona morderczyni.
Rasa: Mieszaniec (2/6 Wilk Nocy, 2/6 Wilk Cienia i 2/6 Wilk Śmierci)
Moce: Zabija Wzrokiem jeśli chce, umie zmieniać dzień w noc, robić różne kształty z cienia i Umie je ożywiać.
Wygląd: Czerwone pasy na grzbiecie
Bogowie: Patroni - Night i Hades
Zauroczenie: BRAK
Partner: Kto by ją zechciał
Potomstwo: Wait! Szczeniaki?!
Inne zdjęcia: Brak...
Login: ronisia (doggi)
Witamy!
wtorek, 29 lipca 2014
Od Ari Do Rye,go
Wiedziałam że Rye dobrze zrobił ale bałam się bo Dixi specjalnie szkoliłam i....może się wkurzyć.Po chwili wszyscy spaliśmy ja się obudziłam się wcześniej by polować.I długo rozmyślałam nad jego wyborem.Zjadłam i przyniosłam do nory:
Fala:Mama!*piszczy**znów piszczy*
Ja:Kochanie jedzenie!
Kładłam się i małe piły a ja z Rye,em jedliśmy sarnę...
(Rye?)
Fala:Mama!*piszczy**znów piszczy*
Ja:Kochanie jedzenie!
Kładłam się i małe piły a ja z Rye,em jedliśmy sarnę...
(Rye?)
Od Rye'go do Lo, Lizzie i Arii
- A więc Lizzie skoro Lo ma być alphą mianuje was przyszłą parą alpha!- powiedziałem i się uśmiechnąłem. Wiem moje dzieciaki będą złe, że ona pierwsza.
-Dzieci!- krzyknąłem i zawołałem jednocześnie
-Rex, Rosa i Dixi, jeżeli któreś z was znajdzie sobie pierwszy partnera lub partnerkę to wy zostaniecie kolejna parą alpha- zakończyłem i się rozeszli.
-Chodź Ario, idziemy spać- razem z dzieciakami powędrowaliśmy do jaskini.
<Aria? Lizzie? Lo?>
-Dzieci!- krzyknąłem i zawołałem jednocześnie
-Rex, Rosa i Dixi, jeżeli któreś z was znajdzie sobie pierwszy partnera lub partnerkę to wy zostaniecie kolejna parą alpha- zakończyłem i się rozeszli.
-Chodź Ario, idziemy spać- razem z dzieciakami powędrowaliśmy do jaskini.
<Aria? Lizzie? Lo?>
Od Lizzie Do Lo
Bardzo się cieszyłam że tato się zgodził i z szczeniakami przystopuję!A i Lo będzie Alfą!
(Lo?SORY BRAK WENY!)
(Lo?SORY BRAK WENY!)
Od Ari Do Rye,go
Widziałam że Rye się cieszy więc postanowiłam wydać przyjęcie!Każdy coś upolował a ja pobiegłam po wino!Piliśmy,jedliśmy i pływaliśmy wyszłam na scenę i zaśpiewałam piosenkę.Tańczyliśmy i śpiewaliśmy......
(Ktoś?Brak weny!)
(Ktoś?Brak weny!)
Od Rye'go do Arii, Lo
Uśmiechnąłem się. Lizzie puściła mi oko. Aria dobrze powiedziala o przystopowaniu ze szczeniakami
-No to teraz Lizzie, chyba jesteś szczęśliwa?-
-Tak tato- znów się uśmiechnąłem. Szczęście mej księżniczki jest najważniejsze, tak jak i reszta dzieciaków. Podeszłem do Fali i Raven'a. Stali juz na równych łapkach więc moigliśmy ich przyprowadzić. Macly tez sie świetnie bawili, a ja wiem, że moja córka jest bezpieczna...
<Lo?Aria?>
-No to teraz Lizzie, chyba jesteś szczęśliwa?-
-Tak tato- znów się uśmiechnąłem. Szczęście mej księżniczki jest najważniejsze, tak jak i reszta dzieciaków. Podeszłem do Fali i Raven'a. Stali juz na równych łapkach więc moigliśmy ich przyprowadzić. Macly tez sie świetnie bawili, a ja wiem, że moja córka jest bezpieczna...
<Lo?Aria?>
Od Ari do Lo
Widziałam co zrobił więc powiedziałam:
Lo chcesz żeby Lizzie była twoją waderą?Ze szczeniakami przystopuj!
-Chcę!
-A ty Lizzie chcesz go za basiora?Tak samo na razie brak szczeniaków!
-Chcę!
-Ogłaszam was nową parą!
Lo chcesz żeby Lizzie była twoją waderą?Ze szczeniakami przystopuj!
-Chcę!
-A ty Lizzie chcesz go za basiora?Tak samo na razie brak szczeniaków!
-Chcę!
-Ogłaszam was nową parą!
Od Rye,go Do Ari
-Ario, są przepiękne!- powiedziałem i ją ucałowałem.
- Dzieciaki, to wasze nowe rodzeństwo - Fala i Raven- powiedziałem do nich, a mała kuleczka o nazwie Raven się do mnie tulił. Położyłem się i mały zasnął. Lo patrzył na mnie jak by był zahipnotyzowany. Poczułem się dziwnie i na niego zerkałem co chwile. Po chwili namysłu zostawiłem Arię z szczeniakami i grupką widzów. Wziąłem Lizzie na stronę poza jaskinią, a Lo wyjrzał z tłumu i bacznie obserwował.
-Lizzie, w sprawie Lo-
-Tato ja...-
-Nie, nic nie mów-
-Możecie być parą, ale na razie jesteś jeszcze za młoda na szczeniaki- powiedziałem.
-I ty na pewno to wiesz, ale poczekajmy na szczeniaki jeszcze...rok ty masz dopiero rok- po tych słowach mnie przytuliła, a ja wróciłem do Arii....
<Aria?Lizzie?>
- Dzieciaki, to wasze nowe rodzeństwo - Fala i Raven- powiedziałem do nich, a mała kuleczka o nazwie Raven się do mnie tulił. Położyłem się i mały zasnął. Lo patrzył na mnie jak by był zahipnotyzowany. Poczułem się dziwnie i na niego zerkałem co chwile. Po chwili namysłu zostawiłem Arię z szczeniakami i grupką widzów. Wziąłem Lizzie na stronę poza jaskinią, a Lo wyjrzał z tłumu i bacznie obserwował.
-Lizzie, w sprawie Lo-
-Tato ja...-
-Nie, nic nie mów-
-Możecie być parą, ale na razie jesteś jeszcze za młoda na szczeniaki- powiedziałem.
-I ty na pewno to wiesz, ale poczekajmy na szczeniaki jeszcze...rok ty masz dopiero rok- po tych słowach mnie przytuliła, a ja wróciłem do Arii....
<Aria?Lizzie?>
Od Lo Do Rye,go
Po wszystkim pobiegłem truchtem coś upolować.
-Jak mam temu debilowi udowodnić ze jestem odpowiedzialny?!-Mówiłem do siebie
Zobaczyłem znów wilka.
Rzucił się na mnie i ugryzł w szyje,a ja go.
Walka wyglądała jakoś tak:

Potem mnie popchnął nad przepaścią i powiedział:
-Masz ostatnie życzenie?!
-Hmm..Tak,wiedz że nic nie zrobisz Lizzie.
-Co?!
-Tak!!!
Zsunąłem go w przepaść,byłem cały we krwi nie wiedziałem czy w mojej czy jego.Wilk już nie żył.
-I nic jej nie zrobisz.-Powiedziałem na pożegnanie.
Pobiegłem jeszcze po coś do jedzenia,zobaczyłem łosia.
-No świetnie.-Powiedziałem
Wbiegłem na niego,ugryzłem w szyje i zacząłem dusić,zwierzyna mi uciekała,pobiegła aż blisko jaskini Ari i Rye'go i wszyscy widzieli jaki z niego tchórz,zobaczyli tez mnie całego we krwi...
-Phh..
W końcu zadałem zwierzynie parę ciosów by się wykrwawiło i padło.Wyczułem zapach wilka.
Wbiegł na mnie.
-Ty żyjesz?!
-A myślisz ze co??Słabeuszu!
-Nic jej nie zrobisz...
-A zrobię,kochany...Tylko najpierw cie załatwię!
Ale tego nie zrobił,wziął Lizzie i przydusił.
-Jeden krok a ją zabiję!!!
-Nie zrobisz tego!!!!!!!!
Rzuciłem się na niego a Lizzie uciekła do Rye'go i Ari.
-Poświęcasz się za dziewczynę?!Hah!Nie widziałem większej głupoty!
-Miłość nie jest głupotą,tylko życiem.Nie wiem co ty se myślisz ale ja bym wlał się poświęcić za nią nisz patrzeć jak ginie...
-A co ty wiesz??-Powiedział troszkę łagodniej
-Bo gdy się zakochasz,nikt,ani nic tego nie zmieni nic na siłę...Nie ważne czy to ojciec,czy matka...Czy brat czy siostra czy Alfa czy ktoś...Najważniejsze jest to co się myśli...
Rye i Aria patrzyli na wszystko tak samo jak cała wataha.
-I nikt nie zmieni tego że ja jestem zakochany...Ja będę dalej walczyć..
Wilk zlazł ze mnie i odleciał.
(Rye?Aria?Lizzie?)
-Jak mam temu debilowi udowodnić ze jestem odpowiedzialny?!-Mówiłem do siebie
Zobaczyłem znów wilka.
Rzucił się na mnie i ugryzł w szyje,a ja go.
Walka wyglądała jakoś tak:
Potem mnie popchnął nad przepaścią i powiedział:
-Masz ostatnie życzenie?!
-Hmm..Tak,wiedz że nic nie zrobisz Lizzie.
-Co?!
-Tak!!!
Zsunąłem go w przepaść,byłem cały we krwi nie wiedziałem czy w mojej czy jego.Wilk już nie żył.
-I nic jej nie zrobisz.-Powiedziałem na pożegnanie.
Pobiegłem jeszcze po coś do jedzenia,zobaczyłem łosia.
-No świetnie.-Powiedziałem
Wbiegłem na niego,ugryzłem w szyje i zacząłem dusić,zwierzyna mi uciekała,pobiegła aż blisko jaskini Ari i Rye'go i wszyscy widzieli jaki z niego tchórz,zobaczyli tez mnie całego we krwi...
-Phh..
W końcu zadałem zwierzynie parę ciosów by się wykrwawiło i padło.Wyczułem zapach wilka.
Wbiegł na mnie.
-Ty żyjesz?!
-A myślisz ze co??Słabeuszu!
-Nic jej nie zrobisz...
-A zrobię,kochany...Tylko najpierw cie załatwię!
Ale tego nie zrobił,wziął Lizzie i przydusił.
-Jeden krok a ją zabiję!!!
-Nie zrobisz tego!!!!!!!!
Rzuciłem się na niego a Lizzie uciekła do Rye'go i Ari.
-Poświęcasz się za dziewczynę?!Hah!Nie widziałem większej głupoty!
-Miłość nie jest głupotą,tylko życiem.Nie wiem co ty se myślisz ale ja bym wlał się poświęcić za nią nisz patrzeć jak ginie...
-A co ty wiesz??-Powiedział troszkę łagodniej
-Bo gdy się zakochasz,nikt,ani nic tego nie zmieni nic na siłę...Nie ważne czy to ojciec,czy matka...Czy brat czy siostra czy Alfa czy ktoś...Najważniejsze jest to co się myśli...
Rye i Aria patrzyli na wszystko tak samo jak cała wataha.
-I nikt nie zmieni tego że ja jestem zakochany...Ja będę dalej walczyć..
Wilk zlazł ze mnie i odleciał.
(Rye?Aria?Lizzie?)
Od Ari Rodzę!Cz.1
Poczułam ból przyszła Lizzie i Rye przybiegł Rex z Valiexy,i Rose z Dixi.Rodziłam po prosiłam żeby wszyscy wyszli i tylko został Rye i Lo.Lo mi pomagał a Rye też po 5 godzinach pojawiła się waderka i basiorek.Później wszyscy przyszli podziwiać maluchy Rex nie może uwierzyć że on kiedyś taki był1A ja nazwałam waderkę Fala a Rye nazwał basiorka Raven.
-Kochany!Jakie piękne!
-Tak cudowne!
Gdy karmiłam je Raven podszedł do Rye,go i zwinął się w kłębuszek.
(Rye?<3?)
-Kochany!Jakie piękne!
-Tak cudowne!
Gdy karmiłam je Raven podszedł do Rye,go i zwinął się w kłębuszek.
(Rye?<3?)
Szczeniaki Alf!
Imię:Raven(czyt. Rajven)
Wiek: 1 dzień
Płeć: basior
Cechy charakteru:Charakter ma po ojcu
Rasa: wilk burzy
Moce: zabijanie oczami, oślepianie oczami, przywoływanie burzy, furia grzmotów.
Wygląd: taki jak na zdjęciu
Bogowie: jego ulubiony to Live i Galaxy
Zauroczenie: za młody
Partner: za młody
Potomstwo: za młody
Stanowiska: szczeniak alph
Inne zdjęcia:
jak dorośnie:


Imię:Fala
Wiek:1 dzień
Płeć:wadera\samica
Cechy charakteru:szalona,imprezowa,lubi ryzyko,romantyczna,miła,złośliwa,rozgadana,świetnie poluje,farciara,pięknie śpiewa,miłośniczka ptaków,szybka,zwinna,sprytna i mądra.
Rasa:Wilk Wody
Moce:Potrafi zrobić tsunami,wyczarować wodę,zamienić się w delfina,przywołać syreny.
Wygląd:kombinacje kolorów niebieski+biały=czarny=Ja!
Bogowie:Water
Zauroczenie:Szuka
Partner:Za młoda
Potomstwo:Za młoda
Stanowiska:Szczeniak Alf
Inne zdjęcia:Kiedy dorośnie:

Login:na doggi lenka1010\na howers lenka01
poniedziałek, 28 lipca 2014
Od Rye,go Do Lo
Nie byłem zawstydzony, ale troszkę zdziwiony. I tak dalej nie chcę by moja córka spotykała się z kimś komu nie ufam, ale z drugiej strony obiecałem nie rzucać się na tego przybłędę. Arie coraz częściej brały skurcze więc zaprowadziłem ją do jaskini i poszedłem do Lo, który właśnie całował moją córkę. Zauważyli mnie
- Tato nie, my to wytłumaczymy...-
- Rye ja...-
- Cisza - przerwałem Lo.
Przygniotłem go do ściany i powiedziałem
-Posłuchaj przybłędo, żebyś mógł mieć Lizzie za ukochaną najpierw musisz mi pokazać, że jesteś odpowiedzialny i mogę ci ufać. Jak nie zdasz nici z twojej miłosnej historii. JASNE?-
- Tak, jasne- wydusił Lo
- A teraz Lizzie nie zabraniam ci się z nim spotykać, lecz chodź ponieważ twoja matka za chwile może urodzić- powiedziałem i Lizzie posłusznie powędrowała oglądając się za Lo
<Lo?>
Od Maxiego do Dixi
- Wiesz... Jesteś bardzo fajna.
- Dzięki...
- Ale, jesteś też smutna co cie gryzie?
<Dixi?>
- Dzięki...
- Ale, jesteś też smutna co cie gryzie?
<Dixi?>
Od Ariosa Do Tary
-Są piękne...-powiedziałem
-Jak ty
-I ty-polizaliśmy się
Jeden szczeniak,waderka podeszła do mnie i się utuliła.
(Tara?Brak weny i chęci :D)
-Jak ty
-I ty-polizaliśmy się
Jeden szczeniak,waderka podeszła do mnie i się utuliła.
(Tara?Brak weny i chęci :D)
Od Ari do Rye
Tak się cieszyłam że chodziłam cały czas uśmiechnięta i wesoła.Późnej był drobne bóle ale szybko się skończyły później z Rye,em całowaliśmy się i takie rzeczy....Nagle złapał mnie nagły ból i nie przemijał rodziłam!Po 4 godzinach urodziła się waderka i basiorek.Ja je nazwiemy?
(Rye?Kochany?Kocham cię!;*)
(Rye?Kochany?Kocham cię!;*)
Od Lo Do Lizzie
Nie mogłem się nadziwić zachowaniem Rye'go,chyba był zawstydzony...Aria
była drugi raz w ciąży,wszyscy się cieszyli,ale ja miałem lekkiego doła
nie wiem dlaczego.Postanowiłem z Lizzie spędzić troszkę czasu.
-Hej-Powiedziałem
-Hej
Położyłem się obok niej i ją liznąłem.
-Wiesz że...
-Tak wiem....Ehhhhh...
-Co?
-No ja też...
-Chcesz??
-Znaczy chcę mieć ale...
-Ja też...Ale Rye się wścieknie chyba jak...
-Innym razem może...
-No...Będzie znów afera
-Ta...
(Lizzie?Ktoś?:P)
-Hej-Powiedziałem
-Hej
Położyłem się obok niej i ją liznąłem.
-Wiesz że...
-Tak wiem....Ehhhhh...
-Co?
-No ja też...
-Chcesz??
-Znaczy chcę mieć ale...
-Ja też...Ale Rye się wścieknie chyba jak...
-Innym razem może...
-No...Będzie znów afera
-Ta...
(Lizzie?Ktoś?:P)
Od Rye Do Ari
Przyszedłem mokry z tej łąki i otrzepałem się energicznie. Podeszłem do Arii i powiedziałem
- Kochanie przepraszam za Lo, nie będę już go atakował, ale poznać go bardziej poznać- po czym ją pocałowałem i na naszych pyszczkach zawitały uśmieszki.
- Chodźmy już spać - zaproponowała Aria, a ja się zgodziłem. Rano gdy już słońce wstało, a ptaki zaczęły śpiewać donośnie, a za razem pięknie. Jak zawsze rano jestem spragniony i podreptałem wesoło nad mini jeziorko. Powoli sączyłem wodę i ochlapałem pysk by już na dobre sie obudzić. Gdy wróciłem do jaskini zastałem Arię wesołą jak nic. Przekręciłem głowę i zasygnalizowałem, że chce wiedzieć co sie stało.
- Kochanie....- zaczęła spokojnie
- Tak?..-
- Jestem w ciąży-
- Znów?! To wspaniale! To będzie już drugi miot! Jak się cieszę- po czym wybiegłem z jaskini i zawyłem by wszystkim oświadczyć nową nowinę...
<Aria? <3 ahhh jak ja cie kocham!>
- Kochanie przepraszam za Lo, nie będę już go atakował, ale poznać go bardziej poznać- po czym ją pocałowałem i na naszych pyszczkach zawitały uśmieszki.
- Chodźmy już spać - zaproponowała Aria, a ja się zgodziłem. Rano gdy już słońce wstało, a ptaki zaczęły śpiewać donośnie, a za razem pięknie. Jak zawsze rano jestem spragniony i podreptałem wesoło nad mini jeziorko. Powoli sączyłem wodę i ochlapałem pysk by już na dobre sie obudzić. Gdy wróciłem do jaskini zastałem Arię wesołą jak nic. Przekręciłem głowę i zasygnalizowałem, że chce wiedzieć co sie stało.
- Kochanie....- zaczęła spokojnie
- Tak?..-
- Jestem w ciąży-
- Znów?! To wspaniale! To będzie już drugi miot! Jak się cieszę- po czym wybiegłem z jaskini i zawyłem by wszystkim oświadczyć nową nowinę...
<Aria? <3 ahhh jak ja cie kocham!>
Od Ari Do Lizzie I Lo
Naskoczyłam na wilka od tyłu i rzekłam:
ODEJDŹ!
Wilk szybko odleciał a ja zajełam się Lo krew mu leciała Rye przybiegł i nie mógł się nadziwić że z niego taki odważniak!
(Lizzie?Rye?Lo?)
ODEJDŹ!
Wilk szybko odleciał a ja zajełam się Lo krew mu leciała Rye przybiegł i nie mógł się nadziwić że z niego taki odważniak!
(Lizzie?Rye?Lo?)
Od Lo Do Lizzie
-Wiesz...Skoro nie mogę być z nią to...
-Znaczy,możesz ale...
-...
-Dobra no będziecie razem ale Rye marudzi.
-Ah...Czyli mi nie da spokoju!
-...
Później poszłem z Lizzie,i śledziła nas Aria ale my nie wiedzieliśmy.
-Chyba ktoś nas śledzi...
-Nie przesadzaj...
-Em...Odpocznijmy
-Dobrze...
Nagle poczułem zapach obcego wilka,naskoczył na nas.
-Wrr!-Odepchnąłem go
On rzucił się na Lizzie,obroniłem ją.
Jednak wilk był wilkiem Chaosu i wyrosły mu skrzydła po czym wbił mi jego koncówki w klatkę piersiową.
(Aria??Rye??Lizzie??)
-Znaczy,możesz ale...
-...
-Dobra no będziecie razem ale Rye marudzi.
-Ah...Czyli mi nie da spokoju!
-...
Później poszłem z Lizzie,i śledziła nas Aria ale my nie wiedzieliśmy.
-Chyba ktoś nas śledzi...
-Nie przesadzaj...
-Em...Odpocznijmy
-Dobrze...
Nagle poczułem zapach obcego wilka,naskoczył na nas.
-Wrr!-Odepchnąłem go
On rzucił się na Lizzie,obroniłem ją.
Jednak wilk był wilkiem Chaosu i wyrosły mu skrzydła po czym wbił mi jego koncówki w klatkę piersiową.
(Aria??Rye??Lizzie??)
Od Ari do Lo,Lizzy i Rye
Wszystko widziałam i nagle wparowałam i zrobiłam to warknełam i powiedziałam:
Lizzie czy nie jesteś za młoda?
-No mamo sama chciałaś żebym sobie znalazła partnera!I sama chcesz być babcią!
-No tak ale...no no dobrze
Późnej Lo podszedł do mnie i chciał mi coś powiedzieć
(Lo i Lizzie?Sorki bark weny!;()
Lizzie czy nie jesteś za młoda?
-No mamo sama chciałaś żebym sobie znalazła partnera!I sama chcesz być babcią!
-No tak ale...no no dobrze
Późnej Lo podszedł do mnie i chciał mi coś powiedzieć
(Lo i Lizzie?Sorki bark weny!;()
Od Lo Do Lizzie
Myślałem że Rye będzie chciał mnie zabić ale jednak nie...Dixi już dała mi spokój a ja mogłem...
-Lizzie,wiesz...Pierwszy raz kto tak mi się spodobał.
-Mi też.
Zaczęliśmy się obsciskiwać.I skoro tak to...
-Tak??
-Zostaniesz moją partnerką?-Powiedziałem po czym ją liznąłem.
(Lizzie??)
-Lizzie,wiesz...Pierwszy raz kto tak mi się spodobał.
-Mi też.
Zaczęliśmy się obsciskiwać.I skoro tak to...
-Tak??
-Zostaniesz moją partnerką?-Powiedziałem po czym ją liznąłem.
(Lizzie??)
Od Rye Do Ari
- Lizzie jest jeszcze za młoda....ma dopiero rok!- powiedziałem do Ari zniechęcony.
- On ma dwa lata, a ona rok. Kochanie poczekajmy jeszcze- tym razem powiedziałem łagodniej.
- A żeby się starał o łapę Lizzie to do mnie. Oddam moją córkę komuś komu mogę zaufać, a nie dopiero nowemu basiorowi.- po tych słowach odszedłem od niej i powędrowałem na łąkę. Siedziałem w deszczu i wśród tańczących obok mnie błyskawic. Czułem się w tej pogodzie dobrze i o wszystkim zapominałem.
- Musze tego Lo bardziej poznać...- szepnąłem do siebie.
Lo?Aria?
- On ma dwa lata, a ona rok. Kochanie poczekajmy jeszcze- tym razem powiedziałem łagodniej.
- A żeby się starał o łapę Lizzie to do mnie. Oddam moją córkę komuś komu mogę zaufać, a nie dopiero nowemu basiorowi.- po tych słowach odszedłem od niej i powędrowałem na łąkę. Siedziałem w deszczu i wśród tańczących obok mnie błyskawic. Czułem się w tej pogodzie dobrze i o wszystkim zapominałem.
- Musze tego Lo bardziej poznać...- szepnąłem do siebie.
Lo?Aria?
Od Dixi Do Maxi
To bolało ale CZY JA NIE MOGĘ SIĘ W KIMŚ KOCHAĆ????!!Warknełam późnej na ojca i na matkę byłam zła.Poszłam polować nagle na trafiłam na wilka.Zapytał się:
Ej ty to Dixi?
-Tak!
-Jestem Maxi
-Ooo wiesz fajny jesteś.
-Dzięki
Pobiegliśmy polować nagle chciał mi coś powiedzieć..
(Rye?Aria?Maxi?<3)
Ej ty to Dixi?
-Tak!
-Jestem Maxi
-Ooo wiesz fajny jesteś.
-Dzięki
Pobiegliśmy polować nagle chciał mi coś powiedzieć..
(Rye?Aria?Maxi?<3)
Od Rye Do Ari i Lo
Zadziwiała mnie jego odwaga. Takie "truchło" mym zdaniem, a jednak.
-Aria, jest również godny postawy wojownika. Może dołączysz do wojska jak jesteś taki waleczny? - zapytałem go. Lo tylko kiwną głową. Moje oczy tryskałem gniewem i nie wiem co bym mu zrobił jak by o wiele głośniej na nią zawarczał, ale z drugiej strony go rozumiałem bo też tak miałem. Ostatni raz tylko przybiłem go do ziemi. Aria już chciała coś powiedzieć lecz ja zareagowałem:
- Aria daj mi to załatwić- po tem szepnąłem do niego
- Jeszcze raz tylko na nią zawarczysz, a spotka cię kara- powiedziałem i puściłem go żeby się już nie dusił. Podszedłem do Dixi i wziąłem ją na stronę za ucho. Wiem byłem surowy, al każdy wilk w naszym stadzie powinien się czuć bezpiecznie. Urządziłem Dixi apropagantę i więcej już się do niego nie doczepiała.
(Lo?Aria?)
-Aria, jest również godny postawy wojownika. Może dołączysz do wojska jak jesteś taki waleczny? - zapytałem go. Lo tylko kiwną głową. Moje oczy tryskałem gniewem i nie wiem co bym mu zrobił jak by o wiele głośniej na nią zawarczał, ale z drugiej strony go rozumiałem bo też tak miałem. Ostatni raz tylko przybiłem go do ziemi. Aria już chciała coś powiedzieć lecz ja zareagowałem:
- Aria daj mi to załatwić- po tem szepnąłem do niego
- Jeszcze raz tylko na nią zawarczysz, a spotka cię kara- powiedziałem i puściłem go żeby się już nie dusił. Podszedłem do Dixi i wziąłem ją na stronę za ucho. Wiem byłem surowy, al każdy wilk w naszym stadzie powinien się czuć bezpiecznie. Urządziłem Dixi apropagantę i więcej już się do niego nie doczepiała.
(Lo?Aria?)
Od Tary Do Ariosa
Dzisiaj czułem się słabo. Po śniadaniu postanowiła iść na spacer.
- Arios... Pójdę się przejść.
- Może pójdę z tobą?
- Nie , dam rade.
Poszłam się przejść. Nagle poczułam ból, byłam niedaleko jaskini, był to mocny, nie skurcz, zaczęłam rodzić
Wołałam Arios, po chwili gdy przybiegł urodziłam. Basior przysiadł i patrzał na szczeniaki.
- Arios, to nasze dzieci.
<Arios?>
- Arios... Pójdę się przejść.
- Może pójdę z tobą?
- Nie , dam rade.
Poszłam się przejść. Nagle poczułam ból, byłam niedaleko jaskini, był to mocny, nie skurcz, zaczęłam rodzić
Wołałam Arios, po chwili gdy przybiegł urodziłam. Basior przysiadł i patrzał na szczeniaki.
- Arios, to nasze dzieci.
<Arios?>
Od Ari Do Lo i Lizzie
Zobaczyłam ich myśleli że zacznę warczeć ale ja się śmiałam i powiedziałam:
Oj ty Lo!
-Eee...mogę wytłumaczyć!-Był bardzo zdenerwowany
-Ja też!-Lizzie była zaskoczona moim przyjściem
-Nie musicie tłumaczyć wiem że jesteście w sobie zakochani chyba..-byłam zamyślona
-Ja ją lubię bardzo!-Był rozmarzony
-Ja go też!-Lizzie tak samo
Dałam im spokój byłam szczęśliwa że moja Lizzie będzie może miała partnera.Och jak bardzo chce być babcią!Ale już ich wychowałam i marzą mi się następne!Podeszłam do Rye i powiedziłam:
Kochany może będziemy dziadkami!
-JAK TO?-był zły i zdesperowany
-No Lizzie i Lo....
(Rye?Lizzie?Lo?)
Oj ty Lo!
-Eee...mogę wytłumaczyć!-Był bardzo zdenerwowany
-Ja też!-Lizzie była zaskoczona moim przyjściem
-Nie musicie tłumaczyć wiem że jesteście w sobie zakochani chyba..-byłam zamyślona
-Ja ją lubię bardzo!-Był rozmarzony
-Ja go też!-Lizzie tak samo
Dałam im spokój byłam szczęśliwa że moja Lizzie będzie może miała partnera.Och jak bardzo chce być babcią!Ale już ich wychowałam i marzą mi się następne!Podeszłam do Rye i powiedziłam:
Kochany może będziemy dziadkami!
-JAK TO?-był zły i zdesperowany
-No Lizzie i Lo....
(Rye?Lizzie?Lo?)
Od Lo Do Ari
Miałem dość,jak tak będzie dalej nigdy ten głupi tatuś nie zgodzi się żebym był z Lizzie!
Poszedłem do niej.
-Hej,może się przejdziemy?
-Jasne.
Poszliśmy na polanę i usiedliśmy w ciszy,patrzyliśmy sobie w oczy.
-A jak tam u ciebie?
-A...Nie za dobrze a u ciebie?
-Okey
-Wiesz...Jako jedyna mnie rozumiesz...
-Ty mnie też...a Dixi,co do niej masz?
-Nic nie mam...
-Jak to?
-No...Dixi się do mnie doczepia,a mi się to nie podoba i tyle.
-Ah...Rozumiem.
Siedzieliśmy gdy nagle nadeszła burza.Schowaliśmy się w jaskini Lizzie zasnęła,przytuliłem ją.Gdy nagle do jaskini wlazłą Aria i nas zobaczyła.
(Aria?Lizzie?)
Poszedłem do niej.
-Hej,może się przejdziemy?
-Jasne.
Poszliśmy na polanę i usiedliśmy w ciszy,patrzyliśmy sobie w oczy.
-A jak tam u ciebie?
-A...Nie za dobrze a u ciebie?
-Okey
-Wiesz...Jako jedyna mnie rozumiesz...
-Ty mnie też...a Dixi,co do niej masz?
-Nic nie mam...
-Jak to?
-No...Dixi się do mnie doczepia,a mi się to nie podoba i tyle.
-Ah...Rozumiem.
Siedzieliśmy gdy nagle nadeszła burza.Schowaliśmy się w jaskini Lizzie zasnęła,przytuliłem ją.Gdy nagle do jaskini wlazłą Aria i nas zobaczyła.
(Aria?Lizzie?)
niedziela, 27 lipca 2014
Od Ari Do Lo i Rye
Krzyknełam każdemu lała się krew Rye i Lo powiedziałam:
Czy jest lekarz na sali?
Nikt nie powiedział więc sama to zrobiłam ale późnej chłopcy znów się kłócili...
(Lo?Rye?Byki moje?)
Czy jest lekarz na sali?
Nikt nie powiedział więc sama to zrobiłam ale późnej chłopcy znów się kłócili...
(Lo?Rye?Byki moje?)
Od Lo Do Ari
Basior był zbyt silny...Ciągle mnie przyduszał gdy zrobiłem się słaby
wyrwałem się i naskoczyłem na niego,ugryzłem w szyje i zaczęła mu lecieć
krew,zaś rzuciłem nim o kamień.
-Nie pogrywaj ze mną...-powiedziałem
Rye wstanął i naskoczył na mnie.
-Ty nie pogrywaj ze mną!!!
I ugryzł w łapę a ja go w ucho.Aria krzyknęła:
-Dość!!!
(Aria?Rye?)
-Nie pogrywaj ze mną...-powiedziałem
Rye wstanął i naskoczył na mnie.
-Ty nie pogrywaj ze mną!!!
I ugryzł w łapę a ja go w ucho.Aria krzyknęła:
-Dość!!!
(Aria?Rye?)
Od Ari Do Lo i Rye
Popatrzyłam na wszystko zdziwiona wyglądałam jak debil,powiedziałam:
Rye!Przestań!To nowy ma na imię Lo!
Rye podniósł łeb przyduszając Lo i warknął:
Aria!On warczy na Dixi!
-Wiem!
Lo się odezwał:
Możesz mnie puścić?(Rye go ciągle dusił)
-Nie!KNYPKU!
Warknełam na Rye i na niego skoczyłam.Podniósł się lekko zdenerwowany.
I powiedział:
Aria?
-Tak?
-Dlaczego to zrobiłaś?!
-Bo go dusiłeś!
-Ach dlaczego ja zawsze z tobą przegrywam....
Znów rzucił się na Lo...
(Rye?Lo?też buduję napięcię!)
Rye!Przestań!To nowy ma na imię Lo!
Rye podniósł łeb przyduszając Lo i warknął:
Aria!On warczy na Dixi!
-Wiem!
Lo się odezwał:
Możesz mnie puścić?(Rye go ciągle dusił)
-Nie!KNYPKU!
Warknełam na Rye i na niego skoczyłam.Podniósł się lekko zdenerwowany.
I powiedział:
Aria?
-Tak?
-Dlaczego to zrobiłaś?!
-Bo go dusiłeś!
-Ach dlaczego ja zawsze z tobą przegrywam....
Znów rzucił się na Lo...
(Rye?Lo?też buduję napięcię!)
Od Lo Do Ari
Byłem zdenerwowany,dość że Dixi się doczepia to Alfa się na mnie wkurza...
Dixi się doczepiała,ciągle nie zwracałem na nią uwagi ale Aria się gapiła i byłem zawstydzony...Położyłem się.
-Lo,coś nie tak?
-Wszystko ok.-Podniosłem łeb.
-Na pewno?
-Na pewno.-Usiadłem
-...
Popatrzyłem na Lizzie,spała była piękna...Ale piękny widok przerwała mi doczepiona Dixi..
-Tsa...Mogłem się tego spodziewać!
Aria patrzyła się na mnie zdziwiona,znów zacząłem cicho warczeć,jednak był to błąd...Jakiś basior na mnie wskoczył i powiedział:
-Dlaczego warczysz na moją córkę?!
(Aria??Rye?! Robię napięcie :D)
Dixi się doczepiała,ciągle nie zwracałem na nią uwagi ale Aria się gapiła i byłem zawstydzony...Położyłem się.
-Lo,coś nie tak?
-Wszystko ok.-Podniosłem łeb.
-Na pewno?
-Na pewno.-Usiadłem
-...
Popatrzyłem na Lizzie,spała była piękna...Ale piękny widok przerwała mi doczepiona Dixi..
-Tsa...Mogłem się tego spodziewać!
Aria patrzyła się na mnie zdziwiona,znów zacząłem cicho warczeć,jednak był to błąd...Jakiś basior na mnie wskoczył i powiedział:
-Dlaczego warczysz na moją córkę?!
(Aria??Rye?! Robię napięcie :D)
Konkurs!
KONKURS!
Na najbardziej aktywnego wilka!Piszcie dużo opek a nagroda was nie ominie!
Wasza Alfa
*Aria*
Na najbardziej aktywnego wilka!Piszcie dużo opek a nagroda was nie ominie!
Wasza Alfa
*Aria*
Od Ari Do Lo
Uszłuszałam jak zawarczał na Dixi to mnie zasmuciło:
-Lo co to było?
-Eee ona nie chce się odczepić!
Warknełam na Dixi a późnej na Lo
-Dixi kochanie jak nie chce to nie podchodź!A ty Lo mi po prostu powiedz a nie na nią warczysz!
-Dobra dziękuje!
(Lo?)
-Lo co to było?
-Eee ona nie chce się odczepić!
Warknełam na Dixi a późnej na Lo
-Dixi kochanie jak nie chce to nie podchodź!A ty Lo mi po prostu powiedz a nie na nią warczysz!
-Dobra dziękuje!
(Lo?)
Od Lo Do Wszystkich
Byłe troszkę zamieszany,Dixi latała ciągle za mną a mi się to nie
podobało...Chciałem na nią skoczyć ale nie przy Ari,bo to jej mama...W
końcu przeterczeliśmy łosia do watahy,i go zjedliśmy.Dixi wciąż do mnie
podchodziła i mnie pocałowała w policzek!
-Wrr...-Cicho zawarczałem,usłyszała mnie Aria.
(Dixi?Aria?Lizzie?)
-Wrr...-Cicho zawarczałem,usłyszała mnie Aria.
(Dixi?Aria?Lizzie?)
Od Rexa Do Valiexy
Eh prawie każdy ma swoją miłość a ja?Szczerze ja kocham Valeixy chce żeby była moją partnerką więc wziąłem kawał łosia dla siebie i dla niej i zaniąsłem przytuliłem się do niej i powiedziałem:
Kochana me serce do ciebie bije i czy..czy zostaniesz mą jedyną?
Uśmiechąłem się i ją polizałem....
(Valexy?)
Kochana me serce do ciebie bije i czy..czy zostaniesz mą jedyną?
Uśmiechąłem się i ją polizałem....
(Valexy?)
Od Ari Do Lo
Zauważyłam że ten Lo ma coś do Lizzie.Lizzie gadała z roślinami by poprawić humor sobie.Nagle odzewał się Lo:
Hej!Jak się nazywasz?
-Ooo hej!Jesteś nowy jestem Lizzie a ty?
-Ja?Jestem jestem-basior wydawał się poddenerwowany
Wkroczyłam do rozmowy:
-Lizzie to jest Lo
-Aha piękne imię Lo
-Twoje też!
Zaśmiałam się,więc zapytałam:
Chce cię pójść zemną na lekcję polowania?
-Tak!
-Tak!
Zabraliśmy jeszcze Dixi,Rex i Rose.Dixi najwyraźniej się zakochała w Lo.Biegała za nim wszędzie,gadała i chciała go pocałować!Och Dixi!Lo wywęszył łosia i zaczeliśmy się skradać Dixi złapała łosia za szyję i dusiła ja skoczyłam na kręgosłup.Rose gryzła nogi a Rex skoczył na zad natomiast Lo i Lizzie skoczyli na łeb i grzyźli.Powalilśmy go i zanieśliśmy do watahy...
(Rex?Rose?Dixi?Lo?Lizzie?)
Hej!Jak się nazywasz?
-Ooo hej!Jesteś nowy jestem Lizzie a ty?
-Ja?Jestem jestem-basior wydawał się poddenerwowany
Wkroczyłam do rozmowy:
-Lizzie to jest Lo
-Aha piękne imię Lo
-Twoje też!
Zaśmiałam się,więc zapytałam:
Chce cię pójść zemną na lekcję polowania?
-Tak!
-Tak!
Zabraliśmy jeszcze Dixi,Rex i Rose.Dixi najwyraźniej się zakochała w Lo.Biegała za nim wszędzie,gadała i chciała go pocałować!Och Dixi!Lo wywęszył łosia i zaczeliśmy się skradać Dixi złapała łosia za szyję i dusiła ja skoczyłam na kręgosłup.Rose gryzła nogi a Rex skoczył na zad natomiast Lo i Lizzie skoczyli na łeb i grzyźli.Powalilśmy go i zanieśliśmy do watahy...
(Rex?Rose?Dixi?Lo?Lizzie?)
Od Lo -Jak dołączyłem
Moja matka,została poszczuta przez psy myśliwskie a ojciec gdy się
dowiedział o ciąży matki uciekł gdzie pieprz rośnie...wychowywała mnie
do tego czasu i rzucił się na nas psy matka zginęła,a ja
uciekłem...Jestem jedynym potomkiem Alf, (Bo rodzice byli Alfami)
Nagle...Spojrzałem w kałuże...Miałem czerwone,lśniące oczy...Nie zmieniłem tego...Zobaczyłem latającego wilka,przedstawił mi się:
-Witaj,jestem Angel a ty?
-Lo,wilk Anioł.
-Ja też...Jestem patronem...Ale nie mam swych wyznawców.
-Ale...Ja mogę nim być.
-Oczywiście,zachęcaj innych do wiary we mnie.
-Jasne...
Nagle z dali zobaczyłem waderę,poznałem że to Alfa...Podbiegłem.
-Witaj,jestem Lo a ty?
-Aria,Alfa.
-To już wiem...
-Poznałeś?
-Tak,słuchaj,masz watahę?
-Tak.
-To mogę dołączyć?
-Jasne
Potem poszliśmy zobaczyłem jakąś, młodą,śliczną wilczyce...
(Aria?Lizzie?)
Nagle...Spojrzałem w kałuże...Miałem czerwone,lśniące oczy...Nie zmieniłem tego...Zobaczyłem latającego wilka,przedstawił mi się:
-Witaj,jestem Angel a ty?
-Lo,wilk Anioł.
-Ja też...Jestem patronem...Ale nie mam swych wyznawców.
-Ale...Ja mogę nim być.
-Oczywiście,zachęcaj innych do wiary we mnie.
-Jasne...
Nagle z dali zobaczyłem waderę,poznałem że to Alfa...Podbiegłem.
-Witaj,jestem Lo a ty?
-Aria,Alfa.
-To już wiem...
-Poznałeś?
-Tak,słuchaj,masz watahę?
-Tak.
-To mogę dołączyć?
-Jasne
Potem poszliśmy zobaczyłem jakąś, młodą,śliczną wilczyce...
(Aria?Lizzie?)
Powitajmy nowego basiora!Lo!
Imię:Lo
Wiek:2 lata (nieśmiertelny i wiecznie młody)
Płeć:Basior/Samiec
Cechy charakteru:Lo to pomocny i miły basior jest opiekuńczy i kocha partnerkę i rodzine jest dla nich wierny i odda życie za nich,jak i watahę.W czasie wojny,potrafi stracić panowanie nad sobą...
Rasa:Wilk Anioł,
Moce:Znika i pojawia się gdzie chce,umie latać choć nie ma skrzydeł...I wiele więcej.
Wygląd:Czaszka koło łapy,lśniące czerwone oczy...
Bogowie:Ma swojego własnego,Angel:
Zauroczenie:Agh...Niby głupota ale podoba mu się Lizzie...
Partner:Szuka
Potomstwo:Chyba zależy od partnerki...
Stanowiska:Omega,Shaman.
Inne zdjęcia:Brak
czwartek, 24 lipca 2014
środa, 16 lipca 2014
Od Ari
Biegnę przez las czuję że spadam,rozpościeram skrzydła i....
Mamo!Wstawaj!Krzyczy Rex
Wstałam to był tylko sen że byłam wolna..Później poszłam z Ryem na randkę a on się do mnie......
(Rye?)
Mamo!Wstawaj!Krzyczy Rex
Wstałam to był tylko sen że byłam wolna..Później poszłam z Ryem na randkę a on się do mnie......
(Rye?)
Uwaga!
Mam dla was miłe wiadomości ;):
1.Pojawiła się nowa rasa!Tylko wybrani!
2.Mamy 100 postów!
3.Wszystkie wilki postarzanę o rok jeśli masz szczeniaki to wyślij dorosłe zdjęcie!Ma cię czas do jutra!Albo ja wybiorę!
1.Pojawiła się nowa rasa!Tylko wybrani!
2.Mamy 100 postów!
3.Wszystkie wilki postarzanę o rok jeśli masz szczeniaki to wyślij dorosłe zdjęcie!Ma cię czas do jutra!Albo ja wybiorę!
Od Demona Do Shani
-Jak ty to zrobiłaś!?-zapytałem
-Po prostu jestem wilkiem wody, a to jedna z moich mocy-odpowiedziała dumnie
-Wrr tylko zawarczałem ze złości
-To wracam po mojego jelenia
-Idę z tobą
-Dobra-powiedziała Shani i zaczęliśmy wracać. Gdy dotarliśmy na miejsce zobaczyliśmy, że... jeleń zniknął!
-No nie! Po to tylko się z tobą ścigałam?! Żeby jeleń zniknął!!-zdenerwowała się Shani.
A ja nie wiedzieć czemu zacząłem się głośno śmiać,
-To nie jest śmieszne-powiedziała wadera ale za chwilę przyłączyła się do mnie i śmieliśmy się oboje. Gdy napad śmiechu minął zapytałem:
-Może przeszłabyś się ze mną, znam tu niedaleko całkiem fajne miejsce.
-Jasne, czemu nie-odpowiedziała Shani
Zaprowadziłem ją tutaj:
-Łał ale tu ładnie-westchnęła
Po chwili zapytałem ją:
-Shani... czy zostaniesz moją partnerką?
(Shani?)
-Po prostu jestem wilkiem wody, a to jedna z moich mocy-odpowiedziała dumnie
-Wrr tylko zawarczałem ze złości
-To wracam po mojego jelenia
-Idę z tobą
-Dobra-powiedziała Shani i zaczęliśmy wracać. Gdy dotarliśmy na miejsce zobaczyliśmy, że... jeleń zniknął!
-No nie! Po to tylko się z tobą ścigałam?! Żeby jeleń zniknął!!-zdenerwowała się Shani.
A ja nie wiedzieć czemu zacząłem się głośno śmiać,
-To nie jest śmieszne-powiedziała wadera ale za chwilę przyłączyła się do mnie i śmieliśmy się oboje. Gdy napad śmiechu minął zapytałem:
-Może przeszłabyś się ze mną, znam tu niedaleko całkiem fajne miejsce.
-Jasne, czemu nie-odpowiedziała Shani
Zaprowadziłem ją tutaj:
-Łał ale tu ładnie-westchnęła
Po chwili zapytałem ją:
-Shani... czy zostaniesz moją partnerką?
(Shani?)
Od Ariosa Do Tary
-Słucham?!
-Jestem w ciąży!!!
-No,słyszałem ale jak?!
-No nie wiem!
-Ale się cieszę.-Powiedziałem i ją przytuliłem.
Potem poszedłem do lasu,nie zdawałem se że jest w ciąży...Bo krótko jesteśmy razem.Zobaczyłem nagle wilczyce,podbiegła do mnie i mówi:
-Jesteś partnerem Tary??
-No,tak...
-Ona jest w ciąży!
-No wiem! Ale jak?!
-Nie poznajesz??
-Nie jestem jasnowidzem-Ruszyłem spowrotę do Tary po drodze usłyszałem jak wadera mówi:
-Ale ty uroczy...
Poszedłem do Tary.
(Tara?)
-Jestem w ciąży!!!
-No,słyszałem ale jak?!
-No nie wiem!
-Ale się cieszę.-Powiedziałem i ją przytuliłem.
Potem poszedłem do lasu,nie zdawałem se że jest w ciąży...Bo krótko jesteśmy razem.Zobaczyłem nagle wilczyce,podbiegła do mnie i mówi:
-Jesteś partnerem Tary??
-No,tak...
-Ona jest w ciąży!
-No wiem! Ale jak?!
-Nie poznajesz??
-Nie jestem jasnowidzem-Ruszyłem spowrotę do Tary po drodze usłyszałem jak wadera mówi:
-Ale ty uroczy...
Poszedłem do Tary.
(Tara?)
wtorek, 15 lipca 2014
Od Tary Do Ariosa
- Wiem.
Dzień mijał za dniem, Maxi był większy i po woli rósł na silnego młodego wilka. Pewnego dnia się obudziłam. Pobiegłam do lasu tam spotkałam dawną przyjaciółkę.
- Meggie?
- Tara! Dawno cie nie widziałam!
- Ja ciebie też. Cieszę się że cie widzę.
Poszłyśmy razem nad wodospad.
- Jak tam u ciebie Meggie?
- A wiesz jestem w ciąży.
- A, fajnie masz.
- Kiedy się jest w ciąży, jest się szczęśliwym bez względu na wszystko, ma się świecące oczy, odczuwa się spokój i nie kończącą się radość, czasem mdłości.
Kiedy to powiedziała trochę się źle poczułam, mimo tego pysk mi się uśmiechał.
- Tara! Ty jesteś w ciąży!
- Ja? Skąd wiesz?
- To widać. Masz inne oczy uśmiechasz się i źle
czujesz.
- No prawda.
Uratowana pożegnałam się z Megi i pobiegłam do Ariosa.
- Arios! Jestem w ciąży!
<Arios??>
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)