Byłe troszkę zamieszany,Dixi latała ciągle za mną a mi się to nie
podobało...Chciałem na nią skoczyć ale nie przy Ari,bo to jej mama...W
końcu przeterczeliśmy łosia do watahy,i go zjedliśmy.Dixi wciąż do mnie
podchodziła i mnie pocałowała w policzek!
-Wrr...-Cicho zawarczałem,usłyszała mnie Aria.
(Dixi?Aria?Lizzie?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz