Pływałam sobie beztrosko w morzu. Raz po raz wyskakiwałam nad wodę, żeby
potem zanurkować w przejżystej morskiej wodzie w której odbijał się
księżyc. Położyłam się na wodzie i dryfowałam z prądem. Nagle udeżyłam o
coś głową. To była przybżeżna skała.
- Gdzie ja jestem?-zapytałam sama siebie
Właśnie zaczęło wschodzić słońce. Woda zabarwiła się na wiele
odcieni pomarańczu i żółci. Usiadłam na skale żeby podziwiać widoki.
-Ale tu pięknie-westchnęłam
Właśnie chciałam zejść na brzeg, kiedy zobaczyłam jakiegoś wilka, on
też mnie zobaczył i ruszył w moją stronę. Przestraszona skoczyłam do
wody i schowałam się za skałą,
(Ktoś dokończy?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz