Szala wygranej bardzo się wahała.
Raz ja praktycznie wygrywałam, a już zaraz basior.
Moglibyśmy tak walczyć w nieskończoność gdyby nie fakt, że wpadliśmy do jeziora.
Jak tylko poczułam, że brak mi powietrza wyrwałam się z uścisku kłów basiora i wypłynęłam na powierzchnię stawu.
Po chwili pojawił się również on.
-Godny z ciebie przeciwnik. I przez to ciebie szanuję.-Powiedziałam wypluwając wodę.
Basior był chyba lekko zdziwiony moimi słowami.
< Demon ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz