Siedziałam niepewna tuż obok stosunkowo wysokiego blondyna.
Mój oddech był przyśpieszony, a wzrok nerwowo latał od jednej ściany do drugiej.
Nie wiem czy jestem na to gotowa niby od zawsze do tego trenowałam, ale jeżeli stchórzę?
Jeżeli w ostatniej chwili jednak się przestraszę i wszystko zawalę.
Bardzo chciałam wyskoczyć przez jedno ze szklanych okien, ale materiałowe, grube pasy uprzęży mnie przed tym powstrzymywały.
Chciało mi się wyć, ale tego nie robiłam.
A zresztą po co hałasować?
Już dość miałam najróżniejszych odgłosów od których tu się roiło.
Miałam wtedy półtora roku czyli byłam dość młoda, a to miała być moja pierwsza misja.
Po jakiś 20 minutach byliśmy na miejscu.
Jak tylko poczułam, że nic mnie nie przytrzymuje wyskoczyłam na ulicę.
Przede mną był wielki odrapany budynek.
-No już biegnij Jas. - Usłyszałam polecenie.
Jak na wystrzał ruszyłam do przodu i przez jedną z dziur w drzwiach wbiegłam do środka.
Do mojego nosa dobiegł zatęchły, słodki i lepki zapach krwi.
Wzdrygnęłam się.
Ten zapach był taki nieprzyjemny, ale i zarazem taki znajomy.
Rozejrzałam się dookoła.
Pod jedną ze ścian leżało to czego szukaliśmy.
Wiedziałam co mam robić.
Moim jedynym zadaniem było znaleźć to oraz sprawdzić czy jest bezpiecznie.
wybiegłam z budynku i szczeknięciem dałam znak, że wszystko jest w porządku.
Steve ( gdyż tak miał na imię mój opiekun ) poklepał mnie po łbie.
Wyważył drzwi i wbiegł do środka.
Siadłam i czekałam na jego powrót.
Nagle do mojego nosa dobiegł cudowny zapach.
Oblizałam się i pobiegłam w stronę z której dobiegała ta cudowna woń.
Po kilku minutach byłam na miejscu.
Ujrzałam małą budkę z hot dogami.
Podeszłam i już chciałam złapać jedną z bułek, ale zanim to zrobiłam sprzedawca mnie odgonił.
Szczeknęłam cicho i odbiegłam.
Postanowiłam, że pójdę w świat.
Po około trzech dniach biegu znalazłam się na małej polance w lesie.
Nagle ujrzałam jakiegoś psowatego.
Skoczyłam na niego i przygwoździłam do ziemi.
< Aria ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz